Cisza, która przynosi ukojenie,jest niczym latem, noc gwieździsta.
Wpatruję się w nią
i słyszę szept nieśmiały,
lecz krystaliczny taki.
Szept ten,
patrzy i czeka
na moją gotowość
by go usłyszeć…
Zwalniam dotychczasowy rytm
życia w biegu
i patrzę skupiona
w gwiaździste niebo.
Cisza dookoła,
a w sercu ciepło,
które w sekundę
przepełnia mnie całą.
Uwaga.
Obecność.
Przestrzeń.
Obserwacja.
A moje jestestwo w tej chwili,
maleńkie niczym ziarno piasku,
w morzu gwiazd na niebie,
przenika
eter i ziemię.
Patrzę.
Słucham.
Czuję.
Ta cisza mówi do mnie,
dziś
głośniej,
niż
kiedykolwiek.
I choć kocham ją najmocniej
i rozsiadam się wygodnie,
za każdym razem,
gdy przychodzi,
to dziś wiem,
że mam inne zadanie.
Przestaję się w nią zatapiać,
zatracać bez pamięci,
bo od teraz
jestem ciszą,
przy której inni
na chwilę przystają,
by usłyszeć
szept swojej duszy
i poczuć
serca własny rytm.
