blog

Spojrzenie na swoje potrzeby nie z poziomu braku, a z poziomu sprawczości

Przez długi czas patrzyłam na swoje potrzeby jak na dowód słabości, tak jakby fakt, że czegoś chcę i potrzebuję powodował we mnie poczucie, że coś ze mną nie tak. Patrzyłam na potrzeby jak na coś, co trzeba usprawiedliwić, wytłumaczyć, czasem nawet ukryć.

Z poziomu braku potrzeby są ciężkie i brzmią jak wołanie o ratunek, a co za tym idzie pojawia się lęk, że moja prośba może zostać odrzucona. Często towarzyszy temu wstyd, napięcie i to znane wielu kobietom pytanie w głowie: czy ja w ogóle mam prawo tego chcieć…

I wtedy bardzo łatwo wpaść w schemat, w którym własne potrzeby są umniejszane, odkładane na później, a w głowie brzęczy lista porównywania się z innymi.

Ale jest jeszcze inne miejsce z którego można popatrzeć na potrzeby. To miejsce mocy i sprawczości.
Z tego poziomu potrzeba nie jest krzykiem tylko informacją i sygnałem z wnętrza, który mówi: to jest dla mnie ważne i czas się tym zaopiekować.

W tym miejscu przestajesz patrzeć na siebie jak na kogoś, komu ciągle czegoś brakuje, a zaczynasz widzieć siebie jako kobietę, która ma wpływ i która potrafi zauważyć, co się w niej dzieje, która ma wybór i może podjąć decyzję, co chcę z tym zrobić.

Sprawczość nie polega jednak na tym, że wszystko zmieniasz od razu. Ona zaczyna się w chwili, w której przestajesz się sobie tłumaczyć z tego, co czujesz i przestajesz z nią walczyć z potrzebą, a zamiast tego ją uznajesz.

Kiedy patrzysz na swoje potrzeby z poziomu sprawczości, one przestają być problemem, a stają się kompasem. Nie prowadzą cię w stronę roszczeń, ale w stronę kontaktu ze sobą.

I bardzo często okazuje się, że to, czego naprawdę potrzebujesz, nie jest ani wielkie ani skomplikowane. Czasami to tylko chwila ciszy, wyznaczona granica, zgoda na zmęczenie lub prawda wypowiedziana na głos.

To jest właśnie moment w którym wcale nie jesteś twarda ani niewzruszona, lecz zaczynasz być w zgodzie ze sobą.

Prawdziwa siła nie rodzi się z braku, lecz z kontaktu ze sobą.

Wiersze

Mi

miłość
co w ciszy
nawet własne serce
o szybsze drgania
przyprawia

miłość
co obecna jest
w płomieniu świecy
zapachu kawy

miłość
sprawia
że uśmiech jaśnieje
a trawa zielenieje

miłość
ma oblicz wiele
i choć poznałam już
miłości odsłon

to nadal
odkrywam
istotę jej
pierwotną

Miłość Do Siebie

Program mentoringowy " Od przepraszam do potrzebuję".

PORZUĆ CUDZE OCZEKIWANIA I POSTAW NA SIEBIE 4-modułowy program mentoringowy dla kobiet

Od przepraszam do potrzebuję oparty na MODELU 4P czyli:
🧠 POZNAJ – swoje potrzeby i przekonania
❤️ POCZUJ – swoje emocje i ich historię
🧭 PLANUJ – nowe sposoby działania
🌿 POZWÓL SOBIE – żyć w zgodzie ze sobą

Ten program jest dla Ciebie, jeśli:

  • Z jednej strony masz w sobie dużo serca, empatii i chęci dawania a z drugiej coraz częściej czujesz zmęczenie, chaos albo ciche wycofanie.
  • Zgadzasz się czasami na rzeczy, których naprawdę nie chcesz, żeby nie zawieść innych
  • Tracisz kontakt ze swoimi emocjami i potrzebami, bo jesteś skupiona na pomaganiu innym.
  • Masz trudność z wyznaczaniem granic
  • Często odkładasz swoje potrzeby na bok
  • Chcesz być lubiana, więc wolisz gasić siebie
  • Przejmujesz emocje innych i czujesz się przeciążona
  • Czujesz konflikt między tym, czego chcesz, a tym, czego oczekują inni
  • Nie masz już energii, bo ciągle dajesz, a mało dostajesz
  • Czujesz poczucie winy, gdy stawiasz siebie na pierwszym miejscu
  • Pragniesz żyć pełniej, ale nie wiesz, jak to zrobić
  • Chcesz być blisko w relacjach, ale bez utraty siebie
  • Czasem działasz z rozmachem i entuzjazmem, a potem nagle opadasz z sił.
  • Zgadzasz się na coś, czego naprawdę nie chcesz, żeby uniknąć konfliktu lub nie zawieść innych.

Jeśli czytając to, czujesz: „To o mnie” — ten program jest właśnie dla Ciebie.

Ten program pomaga odnaleźć równowagę.
Tworzy przestrzeń, w której możesz być sobą, bez przesady i bez rezygnowania z siebie.

👉Co ten program da Ci realnie ?
✔ Nauczysz się rozpoznawać swoje potrzeby, zanim doprowadzą Cię do przeciążenia lub wycofania
✔ Zrozumiesz, dlaczego tak łatwo się zapalasz i równie łatwo wypalasz
✔ Poczujesz więcej spokoju w ciele, bez gaszenia swojej energii
✔ Nauczysz się mówić o sobie jasno, ale bez napięcia i poczucia winy
✔ Przestaniesz przepraszać za emocje, wrażliwość i zmęczenie
✔ Zaczniesz wybierać siebie w sposób naturalny, bez walki i bez ucieczki

👉Jak pracujemy?
Program składa się z 4 bloków tematycznych.
Każdy blok to dwa tygodnie uważnej, lekkiej pracy, bez presji.
Możesz wybrać 1 moduł 2 lub 3 lub cały program

Moduły programu:

➡️ Moduł 1: 24.02.2026 r. – 10.03.2026 r.
Twoje potrzeby mają znaczenie – Ty też jesteś ważna

🧠 POZNAJ – swoje potrzeby, schematy i przekonania
✅Poznasz, gdzie i dlaczego tracisz kontakt ze sobą.
✅Poznasz swoje schematy, które każą Ci się kurczyć lub zgadzać.
✅Poznasz, że Twoje potrzeby są ważne.

➡️ Moduł 2: 17.03.2026 r. – 31.03.2026 r.
Twoje emocje są ważne – nie musisz się kurczyć, żeby pasować

❤️ POCZUJ – emocje i ich wpływ na Twoje wybory
✅Poczujesz emocje, które były pomijane lub zagłuszane.
✅Poczujesz, co naprawdę domaga się Twojej uwagi.
✅Poczujesz więcej łagodności wobec siebie.

➡️ Moduł 3: 14.04.2026 r. – 28.04.2026 r.
Możesz powiedzieć „nie” bez wyrzutów sumienia

🧭 PLANUJ – nowe strategie, granice i działania
✅Zaplanujesz nowe sposoby reagowania i stawiania granic.
✅Zaplanujesz, jak mówić „nie” spokojnie i bez poczucia winy.
✅Zaplanujesz działania, które będą w zgodzie z Tobą.

➡️ Moduł 4: 12.05.2026 r. – 26.05.2026 r.
Wybierz siebie bez poczucia winy

🌿 POZWÓL SOBIE – żyć w zgodzie ze sobą
✅Pozwolisz sobie wybierać siebie bez napięcia i wycofania.
✅Pozwolisz sobie żyć w zgodzie z tym, co czujesz i czego potrzebujesz.
✅Pozwolisz sobie oddychać pełniej.

👉Jak wygląda praca w każdym module?
Każdy moduł to 14 dni procesu, który obejmuje:
✔ 2 spotkania mentoringowe na żywo (online)
(pierwsze porządkuje i daje kierunek, drugie osadza i uspokaja)
✔ 14 dni pracy z workbookiem (krótkie formy, lekkie ćwiczenia, pytania – sama wybierasz tempo pracy)
✔ Zamkniętą, bezpieczną grupę ( możesz pisać lub tylko czytać)
✔ Wsparcie 2 doświadczonych mentorek
✔ Medytacje wspierające proces
✔ Przestrzeń na integrację i refleksję

Cały program trwa 4 miesiące

📗Moduł czy całość? Możesz:
👉 dołączyć do pojedynczego modułu, który trwa 14 dni
👉 albo przejść cały 4 miesięczny proces

Wybór należy do Ciebie

👭Uczestniczki pełnego programu (niezależnie od opcji płatności) otrzymują mini-sesję indywidualną z mentorką w cenie.

👉 Po tym programie

  • będziesz lepiej czuć siebie
  • odzyskasz równowagę między dawaniem a odpoczynkiem
  • poczujesz więcej spokoju i lekkości
  • przestaniesz się kurczyć i przestaniesz się rozpraszać
  • zyskasz jasność i wewnętrzną zgodę

To nie jest kurs naprawczy.
To proces, który daję realną zmianę.

🌸 Liczba miejsc w programie jest ograniczona – max. 15 kobiet O udziale decyduje kolejność zgłoszeń.

Dlaczego tak mała grupa?

~ Bo ten proces nie jest masowy.
~Bo tu nie chodzi o „kolejny kurs”.
~Bo każda uczestniczka jest prowadzona indywidualnie.
~Bo wierzymy, że prawdziwa zmiana potrzebuje uwagi, czasu i relacji.
~Nie chcemy, żebyś była jedną z wielu.
~Chcemy, żebyś była widziana, słyszana i zaopiekowana.

Mała grupa to:
🤍 więcej przestrzeni dla Twojej historii
🤍 więcej uważności na to, co przeżywasz
🤍 więcej bezpieczeństwa w dzieleniu się
🤍 więcej prawdziwego kontaktu
🤍 więcej bycia sobą, bez porównań i presji

Każda uczestniczka jest dla nas ważna. Nie jesteś numerem na liście. Jesteś osobą z emocjami, potrzebami i swoją drogą.

Ten program to nie taśmowa produkcja.
To spokojna, bezpieczna przestrzeń a w małej grupie:
✔ masz realny kontakt z mentorkami, a nie automatyczne odpowiedzi
✔ jesteś zauważona, a nie „jedną z wielu”
✔ masz przestrzeń na swoje pytania, emocje i proces
✔ czujesz się bezpiecznie, bez porównań i ocen
✔ możesz naprawdę się otworzyć i zmienić
✔ nie znikasz w tłumie – jesteś ważna

To właśnie mała grupa sprawia, że ten program działa.
Że zmiana jest głęboka, a nie powierzchowna.
Że nie tylko słuchasz, ale naprawdę integrujesz to, co odkrywasz.
Ten program to przestrzeń, w której możesz być sobą.
Bez presji. Bez porównań. Bez ocen.

Jeśli czujesz, że to jest Twój moment — nie odkładaj decyzji.
Gdy 15 miejsc się zapełni, zamykamy zapisy.

💭 Czy to dla Ciebie wydatek, czy inwestycja?

👀 Sposób, w jaki patrzysz na ten program, mówi wiele o tym, jak traktujesz siebie.
Jeśli myślisz o nim tylko jak o wydatku, może to być znak, że jeszcze nie stawiasz siebie na pierwszym miejscu.
Każdy złoty, każda minuta i każdy Twój krok w tym programie mówi: „Jestem dla siebie ważna”.

Decydując się inwestować w siebie teraz, wysyłasz sobie jasny sygnał, że Twoje potrzeby, emocje i życie mają znaczenie.
Bo jeśli nie potrafisz dać sobie tego, czego potrzebujesz dziś, kto inny ma Ci to dać?

Traktując program jak inwestycję, otwierasz się na zmianę, na siebie i na życie, które naprawdę chcesz prowadzić.

✔Ten program jest inwestycją w Twoją przyszłość, spokój i jakość życia.
✔To inwestycja w to, jak będziesz czuła się ze sobą jutro, za miesiąc, za rok.
✔To pieniądz zainwestowany w Ciebie – w Twoje życie, spokój i relacje.
✔To decyzja, że zaczynasz być dla siebie ważna. To decyzja, że Twoja przyszłość jest warta Twojego czasu, uwagi i pieniędzy.

Zależy nam, żeby ten proces był dostępny i dopasowany do Ciebie, dlatego masz kilka możliwości:

👉 Płatność miesięczna: 449 zł / miesiąc
– inwestujesz w siebie raz w miesiącu
Nie musisz podejmować jednej dużej decyzji finansowej. Dajesz sobie dostęp do procesu w sposób łagodny, dopasowany do codzienności i realiów Twojego życia.
– krok po kroku stajesz się ważna dla siebie
Co miesiąc przypominasz sobie, że jesteś priorytetem. To nie jednorazowy zryw, ale regularny akt wybierania siebie
– pracujesz spokojnie, bez presji
Nie ma napięcia „muszę wszystko zrobić od razu, bo zapłaciłam całość”. Możesz iść swoim tempem, oddychać, integrować, wracać do siebie
– wprowadzasz realne, trwałe zmiany w swoim życiu
Nie robisz rewolucji na chwilę. Budujesz nowe podejście do siebie małymi, stabilnymi krokami – tak, żeby to zostało z Tobą na długo.

👉 Płatność jednorazowa: 1499 zł
– Spokój i lekkość w głowie
Masz wszystko opłacone z góry – nie musisz pamiętać o kolejnych płatnościach ani martwić się „czy zdążę, czy dam radę”.
– Poczucie pełnego zaangażowania
Jednorazowa decyzja często wzmacnia wewnętrzne „wchodzę w to naprawdę”. Dajesz sobie sygnał: jestem dla siebie ważna.
– Oszczędność finansowa
W porównaniu do rat, ta opcja jest korzystniejsza cenowo – płacisz mniej za całość procesu.

✨ Jeśli nie chcesz zaczynać od całości, możesz dołączyć także do pojedynczego modułu (14 dni pracy) w cenie 449 zł.

Wybierasz to, co najbardziej wspiera Cię na tym etapie.

📝Zapisy pod nr tel:
Joanna Chojnowska – +48 791445453 – Polska
Żaneta Pożarowska – +353 857760264 – Irlandia

👭Program poprowadzą:

Joanna Chojnowska – mentorka emocjonalnej wolności i coach z 15-letnim doświadczeniem. Pomaga stawiać na siebie, wybierać siebie i budować życie w zgodzie z własnymi potrzebami. Uczy rozumieć swoje emocje i ich źródło, stawiać granice i komunikować potrzeby w sposób autentyczny Pracując na poziomie podświadomym, wprowadza trwałe zmiany, które realnie odmieniają życie. Współautorka książki Mentalność Kobiet Sukcesu

Żaneta Pożarowska – Pracuje z wewnętrzną mocą i procesami świadomości, wspierając kobiety w odzyskiwaniu sprawczości i kontaktu ze sobą. Jest współautorką książki Mentalność Kobiet Sukcesu oraz autorką wierszy i medytacji, które prowadzą do refleksji, harmonii i głębszego wglądu w siebie. W holistycznym podejściu łączy pracę z emocjami i przekonaniami, pomagając uwalniać się od ograniczających schematów i budować życie w zgodzie z własnymi potrzebami.

blog

Wewnętrzny kompas

Każdy z nas ma swój wewnętrzny kompas, który prowadzi cię przez życie. Dopóki podążasz za nim, wszystko jest na swoim miejscu. Jest spójność, lekkość i poczucie, że jesteś u siebie. Wiem jednak, że przychodzą momenty, w których uwaga naturalnie przesuwa się z intuicyjnego środka na zewnątrz. Zaczynasz gubić własny rytm i oddajesz stery temu, co poza tobą.

Mam tu na myśli zewnętrzsterowność. Słuchanie innych zamiast siebie, podążanie za cudzymi potrzebami zamiast własnych. Znasz ten stan zadowalania ludzi, dopasowywania się, ważenia każdego słowa pod kątem tego, czy wypada, czy nie wypada? Jak często  zachowujesz  się w sposób który sprawia, że przestajesz żyć w zgodzie ze sobą, aby poczuć, spokój, akceptację i być może pozorne bezpieczeństwo?

Czasem mijają tak tygodnie, a nawet miesiące…aż w końcu zapominasz, jak to jest zrobić coś dla siebie bez oglądania się na innych. Bez pytania w myślach, czy mogę, czy już wolno, czy ktoś się nie obrazi. W ten sposób wewnętrzny kompas cichnie i traci swoją moc, bo go nie słuchasz.

Możesz pomyśleć, że to przesada albo absurd. A jednak żyje tak wiele kobiet, które niepostrzeżenie przełożyły cudzy komfort nad własną radość. Które nauczyły się być miłe, dzielne i ogarnięte kosztem siebie. I nawet nie zauważyły momentu, w którym zgubiły drogę do środka.

A wewnętrzny kompas wciąż tam jest. Nie znika, tylko czeka, aż znowu zwrócisz się w swoją stronę. Choćby na chwilę, choćby jednym małym wyborem, który będzie bardziej o tobie niż o oczekiwaniach świata.

Właśnie z takich momentów powstał program mentoringowy ” Od przepraszam do potrzebuję”. Bez naprawiania się i udowadniania czegokolwiek, za to z uważnością i zgodą na siebie.

To przestrzeń, w której wracasz do swojego wewnętrznego kompasu w swoim tempie i uczysz się słuchać przede wszystkim siebie, a nie tylko innych.

👉 Jeśli chcesz dowiedzieć się więcej i poczuć, czy to jest twoje miejsce, zajrzyj tutaj:

https://facebook.com/events/s/porzuc-cudze-oczekiwania-i-pos/938872318464989/

Serdecznie zapraszam na wspólną podróż 🩷

Wiersze

Tożsamość


Pytała wiele razy, kim jest.
Odpowiedzi szukała
poza zasięgiem odbiornika pierwotnego.

Dróg wiele przeszła,
do drzwi pukała,
te co się otworzyć nie chciały,
to wyważała.

Szukała, bo gdzieś usłyszała,
że spróbować trzeba wszystkiego,
na drodze samorozpoznania,
zanim odkryje swego życia
prawdziwe powołania.

Błądziła.

Tysiące kilometrów przemierzała,
pytając innych o drogę do życia jakości.

Żebrała.

O miłość, uwagę, zrozumienie
i przychylności losu wypatrywała.

Akceptacji szukała,
przeglądając się w cudzych twarzach.

O pochwały się starała,
bo w nich zobaczyć chciała wartość,
którą sama na dnie swego serca schowała.

Zmęczona ciągłą wędrówką,
przysiadła na skraju skarpy,
co Echo się zwała.

I dopiero wtedy zrozumiała,
że za daleko szukała.

blog

Rok 2025 wielokrotne umieranie i odradzanie się

Zdecydowanie nie był to rok fajerwerków, tylko rok mojej prawdy. Takiej, która nie krzyczy, nie dramatyzuje, tylko siada obok i spokojnie mówi sprawdzam czy to jeszcze jest twoje. Dla mnie ten rok był jak para butów, z których już dawno wyrosłam i po raz pierwszy nie próbowałam się w nie wciskać na siłę i przestałam kurczyć się, żeby pasować. Zamiast tego wybrałam własną oryginalność.

Kiedyś, wchodząc w nowy rok, patrzyłam wyłącznie przed siebie. Tworzyłam listy marzeń, snułam plany i z przekonaniem mówiłam ten rok będzie moim najlepszym. Poprzedni zostawiałam za sobą jak ciężki plecak pełen wyzwań, a nowy widziałam jak jasną drogę, po której pójdę lekko, pewnie i bez potknięć.

Rok 2025 nauczył mnie, że życie nie ma prostych ścieżek. Są dni, w których dzień przeplata się z nocą, radość z tęsknotą, a siła ze zmęczeniem. Zrozumiałam, że sens nie tkwi w selekcji tylko tego, co wygodne, ale w pełni doświadczenia. W zgodzie na całość.



Z roku na rok coraz silniej czuję potrzebę, by się zatrzymać i spojrzeć wstecz nie po to, żeby oceniać, ale żeby zobaczyć kim się stałam po wszystkim, co się wydarzyło. Dziś patrzę na minione miesiące z czułością, a nie pretensją, jak na drogę, którą musiałam przejść.

To był czas, w którym coraz rzadziej pytałam co powinnam, a coraz częściej co czuję. Warstwa po warstwie zdejmowałam role, które nie były moje. Oddawałam odpowiedzialność za cudze emocje. Częściej wybierałam ciszę zamiast tłumaczenia się i prawdę zamiast grzeczności. To była cenna lekcja, dzięki której zrozumiałam, że każdy ma prawo być sobą. Ja również.

Ten rok przyniósł rozczarowania. Ludźmi, schematami, a także sobą w momentach, gdy znów chciałam coś udowodnić bardziej siłą niż gotowością. A jednocześnie przyniósł ogromną dojrzałość. Nauczył mnie, że nie wszystko wymaga reakcji, że nie każda relacja jest do uratowania i że nie każda droga jest moja tylko dlatego, że kiedyś w nią weszłam. To był rok uczenia się odpuszczania bez poczucia winy i wybierania jakości zamiast ilości.

Dziś żegnam ten rok z wdzięcznością. Za wzloty, które dały mi skrzydła, za upadki, które nauczyły mnie jak się podnosić, za ludzi i rozmowy, po których widziałam świat inaczej i za to, że nauczyłam się słuchać siebie jeszcze głębiej i prawdziwiej.

Wchodząc w 2026 rok nadal życzę sobie spełnienia i wszystkiego, co najlepsze, ale dodaję do tego coś jeszcze… Mądrość i moc, by nie odwracać wzroku od nowych lekcji, nawet tych trudnych, bo wiem, że takie też przyjdą i to one kształtują najbardziej.

A Ty, co zostawiasz w 2025 i co chcesz zabrać ze sobą dalej?

Myśl na dziś.

Christmas Spirit, dzień przed Wigilią.

Od lat mam tak, że magia świąt przychodzi do mnie bardzo późno, bo dopiero dzień przed Wigilią. Większość grudnia, to dla mnie raczej bieg z przeszkodami niż czas radości. Listy prezentów, obowiązki i myśli, które krążą bez końca. Pytania w stylu, co jeszcze powinnam zrobić, jak się zachować, aby sprostać świątecznym oczekiwaniom i to najważniejsze… czy wystarczająco się staram. Miałaś kiedyś wrażenie, że bardziej realizujesz czyjeś oczekiwania niż swoje własne potrzeby?

Przez długi czas zastanawiałam się, co jest ze mną nie tak. Dlaczego nie cieszę się od pierwszych dni grudnia, tak jak robią to inni. Dlaczego nie błyszczą mi oczy na widok światełek, nie podskakuję po grudniową gwiazdkę z nieba, ani nie robię fikołków sypiąc świątecznym brokatem. Być może, ty też kiedyś pomyślałaś, że coś jest z tobą nie w porządku, skoro nie przeżywasz świąt „tak jak inni”. Jesli tak, to spieszę poinformować, że wszystko z Tobą w porządku 🙂

W tym roku coś się we mnie ułożyło i zrozumiałam, że każdy ma swój własny moment na poczucie świąt i najważniejsze, to pozwolić sobie i drugiej osobie na ten indywudualizm bez presji i stresu. U mnie magią świąt przychodzi wtedy, gdy zewnętrzny hałas zaczyna cichnąć, cała presja opada, a ja nie muszę już niczego udowadniać.


Zobaczyłam też, że mój dystans do grudniowego zgiełku nie jest brakiem wrażliwości. Po prostu nie rezonuję z marketingową presją, z komercyjnym pośpiechem i pustymi sloganami. One mnie męczą i wywołują poczucie winy, że jestem „za mało świąteczna”, „za mało przygotowana”, „nie dość zaangażowana”. A ja po prostu potrzebuję ciszy, żeby coś naprawdę poczuć.


Natomiast kocham święta. Kocham spędzać je z najbliższymi. Kocham tę radość, która nie krzyczy, tylko siada obok. U mnie to wszystko zaczyna się w przeddzień Wigilii, kiedy święta są już naprawdę blisko, a oczekiwania w końcu puszczają.
To, co kocham najbardziej, to ludzie. Ich historie, zmęczenie w oczach, drobne gesty, niewypowiedziane emocje. Być może ty też, tak jak ja bardziej niż idealną oprawę kochasz prawdziwe spotkania, uważne spojrzenie, czułe słowo i życzliwy uścisk, który mówi więcej niż najdroższy prezent. I właśnie dzięki temu, moje święta trwają cały rok, tyle że z mniejszą oprawą, niż w grudniu 🙂

W każdym człowieku potrafię dostrzec dobro. I właśnie to jest dla mnie istotą świąt. Nie perfekcja, ani idealny scenariusz. Tylko obecność, ta prawdziwa, ludzka taka.

I może właśnie dlatego moje święta zaczynają się wtedy, gdy kończy się cały zewnętrzny hałas, a zostaje to, co naprawdę ważne. A jak to jest u ciebie? Kiedy tak naprawdę zaczynają się twoje święta?

Wiersze

Serca bicie – ja w zachwycie
Oka mgnienie – witam roztargnienie
Szeptu dźwięk – padam w lęk
Cichy głos – to mój los
Już na wskroś czuję moc
Do życia twórcze działanie
Które już mnie nie łamie
Duszy nie ściska
Nie gniecie serca

Oczy patrzą na
Rzeczywistości obrazy
Szepcząc przy tym
Miłości melodię czystą
Co głos z otchłani zabiera
I okiennice witrażowe otwiera
Wpuszczając nowy ton
Wielobarwności
Przeganiając dobrze znane
odcienie mdłej szarości

Myśl na dziś.

O przerwie, która nie jest rezygnacją,

W tym tygodniu uświadomiłam sobie, jak bardzo stęskniłam się za ciszą i zatrzymaniem. Za chwilami bez udziału w szkoleniach, warsztatach i pracy mentalno energetycznej.

Był czas, kiedy byłam głęboko zanurzona w wewnętrznej pracy. Dziś robię przerwę i biorę oddech, nie dlatego że się zmęczyłam tylko dlatego, że znam siebie i wiem kiedy potrzebuję przerwy, odpoczynku i zwykłego zatrzymania.

Nauczyłam się mówić samej sobie ” wystarczy”. Nie mówię tego z rezygnacji, czy złości, lecz z dbałości o siebie. To ten moment w którym ciało i dusza proszą o przestrzeń, a ja nauczyłam się ich słuchać.

Zauważyłam, że właśnie te pozorne odpuszczanie i przerwa, przynoszą mi najwięcej klarowności i spokoju, co do dalszego kierunku. A Ty? Czy potrafisz powiedzieć sobie z czułością i akceptacją, na dziś tyle wystarczy?

Myśl na dziś.

Moc słów

Odkąd pamiętam, słowa są dla mnie czymś więcej niż dźwiękiem czy zbiorem liter, gdyż niosą ze sobą zapis energii, intencję, kierunek. Słowa potrafią podnieść człowieka albo sprawić, że coś w nim opada. Mogą otworzyć przestrzeń lub ją zamknąć i dlatego lubię uważnie się im przyglądać, rozpakowywać i patrzeć co naprawdę niosą, nie tylko w treści, lecz przede wszystkim w jakości.

Niedawno wydarzyła się sytuacja, która przypomniała mi, jak ogromną moc mają słowa i jak subtelnie potrafią w nas pracować.

Wzięłam udział w warsztatach. Zwykła scena, niewymuszona atmosfera i nagle pada w moją stronę zdanie: „Tylko mów prawdę.”

Niby lekko, niby w kontekście, który miał być zabawny. A jednak te słowa uderzyły we mnie z siłą, której się nie spodziewałam.

Prawda jest jedną z najważniejszych wartości mojego życia. Nie traktuję jej jako deklaracji, tylko jako mój sposób na życie, czy to w relacjach, w pracy, w procesach i w mojej codzienności. Dlatego w jednej sekundzie poczułam, jak to niesamowicie ocenne zdanie z ust prowadzącej podważyło fundament na którym stoję i sprawiło, że zamiast się otworzyć, zamknęłam się na proces.

Wiem, że nawet jeśli żyję w prawdzie, to czasem emocje, przekonania, napięcie albo proces wewnętrzny przesłaniają tę głęboką klarowność i wtedy człowiek mówi z poziomu logiki i głowy, a nie z poziomu czucia i serca. I to jest jak najbardziej normalne. Pracując z drugim człowiekiem staram się być bardzo uważna na słowa, ale także na zasoby tej osoby w danym momencie.

W tej konkretnej sytuacji coś mnie zabolało i nie była to intencja prowadzącej, bo wierzę, że nie była krzywdząca ani celowa, lecz ukryta w tych słowach ocena. I właśnie to było dla mnie najważniejszym aspektem tego spotkania. Zobaczyłam, jak bardzo delikatną przestrzenią jest kontakt terapeuta – klient.
Jak odpowiedzialność za słowo w takich momentach jest ważna, jak istotna jest uważność na drugą osobę i jak łatwo jednym zdaniem dotknąć czegoś głębokiego, czegoś, co zasługuje właśnie na uznanie, a nie na lekki komentarz.

Ta sytuacja nie była „zła”. Ona była mi potrzebna. Pokazała mi, jak istotne jest, by trzymać przestrzeń tak, żeby druga osoba mogła czuć się bezpiecznie, zaopiekowana, i w pełnej akceptacji bez oceny, gdy stoi przede mną bez filtrów.

Dzięki tej sytuacji, zobaczyłam jak dojrzale reaguję dziś na to, co kiedyś wywołałoby we mnie lawinę niepewności, być może lęku. Dziś zamiast się bronić, zaczęłam słuchać siebie. Zamiast szukać winy, znalazłam w tym lekcję. Zamiast zamykać się i udawać, że nic się nie wydarzyło, stanęłam przy sobie, wyraziłam swoje zdanie i skonfrontowałam się ze sobą i tą sytuacją, stawiając granicę.

Słowa mają moc. Mogą nieść wsparcie lub niepokój, zachętę lub osąd.
I im głębiej jestem w swojej pracy, tym bardziej widzę, że każde wypowiedziane zdanie jest jak dotyk, który zostawia ślad.

Dlatego dzielę się tą historią. Nie po to, by oceniać, tylko, by przypominać sobie i światu, że uważność na słowo to forma szacunku. A w procesie, w którym człowiek otwiera serce, to jedna z najczystszych form troski. I jak to mam w zwyczaju mówić, nie ma przypadków, są tylko lekcje 😉