Niedawno miałam okazję podzielić się swoją historią na łamach artykułu (zdjęcie poniżej) z okazji nadchodzącego Międzynarodowego Dnia Zdrowia Psychicznego. Pisząc tamte słowa, powróciłam do myśli, która towarzyszy mi od dawna: jak często w swoim życiu wybieramy rolę niewidzialnej?
Przez długi czas wydawało mi się, że bycie widzianą przez świat wymaga jakiegoś wielkiego kroku, spektakularnego wyjścia przed szereg. Myślałam, że najpierw muszę osiągnąć doskonałość, założyć idealną firmę i dopiero wtedy mam prawo pokazać się innym.
Dziś wiem, że prawda jest zupełnie inna.

Cena za wybór bycia niewidzialną była dla mnie ogromna. To było powolne oddawanie własnego życia na rzecz drugoplanowych ról. Ukrywanie się w cieniu wcale nie chroniło mnie przed cierpieniem, a jedynie odbierało mi poczucie sprawczości, głęboką radość i możliwość pełnej samorealizacji.
Odwaga do tego, by dać się zauważyć innym, nie narodziła się u mnie na zewnątrz. Ona miała swoje źródło w momencie, w którym po raz pierwszy odważyłam się spojrzeć w prawdzie na samą siebie.
Zobaczyć siebie w prawdzie
Zanim wyszłam do świata ze swoją mocą i granicami, to ja sama musiałam najpierw spojrzeć na siebie bez masek, obcych oczekiwań i bez ciągłej paraliżującej presji poprawiania tego, co we mnie „niedoskonałe”.
Odpuszczenie przymusu bycia idealną – na rzecz bycia po prostu w pełni sobą.
To był i nadal bywa niezwykle czasochłonny oraz wymagający proces. Wymagał ode mnie przełamania starych schematów, w których niewidzialność dawała mi jedynie złudne poczucie bezpieczeństwa.
Zobaczenie siebie w prawdzie oznaczało dla mnie:
- Spojrzenie na własne, prawdziwe potrzeby, bez przepraszania za to, że je mam.
- Uznanie własnej historii z całym jej blaskiem i cieniem, w pełnej akceptacji.
- Odpuszczenie przymusu bycia idealną na rzecz bycia po prostu w pełni sobą.
Zauważ najpierw siebie. Twoja historia ma znaczenie.
Odbudowywanie własnej tożsamości i powrót do autentyczności nie wydarzyły się z dnia na dzień. To codzienna, świadoma decyzja i wybieranie samej siebie, krok po kroku. Dziś zrzucam tę „pelerynę niewidkę” i przestaję wymagać od siebie rzeczy, które są absolutnie niezgodne z moim wnętrzem i temperamentem.
Jeśli też czujesz, że pragniesz żyć w pełni po swojemu, zająć własne miejsce w świecie i śmielej sięgać po to, co z Tobą rezonuje – zacznij od tego jednego, najważniejszego aktu odwagi. Miej odwagę stanąć przed własnym lustrem, spojrzeć sobie w oczy z czułością i powiedzieć: Zauważam, widzę Cię. Jesteś ważna dokładnie taka, jaka jesteś. Wybór zawsze należy do nas. Powoli, bez pośpiechu, powiedzmy sobie TAK i dajmy się zauważyć. Najpierw sobie, a potem całemu światu.







