blog

Serce Potrzeby Przestrzeń

Czasami najważniejsze rzeczy nie zaczynają się głośno, lecz bezszelestnie. Zaczynają się w pragnieniu, które w końcu domaga się zauważenia. W słowie, które wciąż próbujesz wypowiedzieć, choć ono za każdym razem chowa się gdzieś ” między zębami”, z nadzieją, że ktoś wypowie je za ciebie lub domyśli się czego potrzebujesz. Długo tak żyłam… Z sercem pełnym uczuć, niewzruszoną miną, i niewidzialnym napisem na twarzy mówiącym „wszystko w porządku”. Dopiero z czasem zrozumiałam, że cisza, którą nosiłam, nie była spokojem, tylko brakiem przestrzeni i odwagi do zajęcia swojego miejsca w świecie. Dlatego powstaje dziś ten blog i tworzę go z potrzeby swojego serca. Chcę , aby była to przestrzeń, w której i ty będziesz mogła, choć na chwilę odłożyć maski i wrócić do tego, co naprawdę twoje.

Serce.

Bo wszystko zaczyna się od tego, jak się czujesz. Jak oddychasz i jak żyjesz.

Potrzeby.

Bo są fundamentem twojego poczucia bezpieczeństwa, wartości i sensu. I nie muszą być perfekcyjne, wielkie ani spektakularne. Wystarczy, że są twoje.

Przestrzeń.

Bo dopiero w przestrzeni rodzi się prawda, klarowność i odwaga, której nie da się znaleźć w ciągłym zadowalaniu innych. Chcę, aby to miejsce było dla ciebie tym, czym długo brakowało mnie samej: bezpiecznej, czułej przestrzeni w której zamiast ciągle słyszeć „musisz to, czy tamto”, usłyszysz „czego dzisiaj ci potrzeba?”.

Jeśli to czytasz, to znaczy, że w tobie też budzi się ten cichy głos, który chce ci przypomnieć, że : jesteś ważna, a twoje uczucia i potrzeby, są niesamowicie istotne. To jest dla mnie początek czegoś nowego, nie spektakularny i głośny, lecz prawdziwy i całkowicie zgodny ze mną.

Cieszę się, ze jesteś tutaj ze mną. W ciszy, która nareszcie ma przestrzeń, aby stać się głosem 🙂

Wiersze

Głośna cisza

Cisza, która przynosi ukojenie,jest niczym latem, noc gwieździsta.

Wpatruję się w nią

i słyszę szept nieśmiały,

lecz krystaliczny taki.


Szept ten, 

patrzy i czeka

na moją gotowość 

by go usłyszeć…


Zwalniam dotychczasowy rytm

życia w biegu 

i patrzę skupiona 

w gwiaździste niebo.


Cisza dookoła,

a w sercu ciepło,

które w sekundę 

przepełnia mnie całą.


Uwaga.

Obecność.

Przestrzeń.

Obserwacja.


A moje jestestwo w tej chwili,

maleńkie niczym ziarno piasku,

w morzu gwiazd na niebie,

przenika

eter i ziemię.


Patrzę.

Słucham.

Czuję.


Ta cisza mówi do mnie,

dziś

głośniej,

niż

kiedykolwiek.


I choć kocham ją najmocniej 

i rozsiadam się wygodnie,

za każdym razem,

gdy przychodzi,

to dziś wiem,

że mam inne zadanie.


Przestaję się w nią zatapiać,

zatracać bez pamięci,

bo od teraz 

jestem ciszą,

przy której inni 

na chwilę przystają,

by usłyszeć 

szept swojej duszy

i poczuć

serca własny rytm.

blog

Pogadanka ze Złością

Pogadanka ze Złością 

Złość – nienawidzę takiego zachowania, nie pozwolę na takie traktowanie. Co to ma być ?!

Ja – ależ purpurowa jesteś, najeżona, kolcami otoczona 

Złości – mam dość tego świata i ludzi roszczących sobie prawo do wszystkiego! Nic od siebie nie dają, tylko wołają o więcej i więcej! Zabiorę im wszystko! Zrobię porządek, wywróce wszystko do góry nogami!

J – czego brakuje?

Z – Szacunku! Wyrozumiałości! Zrozumienia! Krnąbrni egoiści dookoła!

Ja – słyszę cię i widzę droga Złości. Mów.

Z – co tu gadać? Ja nie urządzam pogadanek, ja od razu działam! Dość mam pomijania, lekceważenia, ignorowania. Miarka się przebrała – ruszam do ataku.

J – chcesz powiedzieć, że nie siedzisz w kącie, nie obserwujesz, tylko od razu wybuchasz ?

Z- tak i nie. W kącie i cierpliwości siedzi Irytacja, a gdy sobie nie radzi, wtedy wzywa mnie na pomoc. Wchodzę i od razu sieję spustoszenie krzykiem, awanturą i czym tam jeszcze popadnie.

J – więc Ty i Irytacja współdziałacie?

Z – można tak powiedzieć 

J – jesteście do siebie podobne. Złość i Irytacja wpierają się nawzajem. Obie jesteście nastawione na ten sam cel – na potrzebę szacunku i uznania 

Z – tak, właśnie tak ! Widzisz, gdy twoje potrzeby są ignorowane, wartości lekceważone, a ludzie odwracają się do ciebie plecami za każdym razem, gdy czegoś potrzebujesz – wtedy pojawiam się ja i przechodzę od razu do ataku. Oczywiście po uprzednim sygnale od Irytacji. Uwielbiam etykiety i przerzucanie odpowiedzialności na świat zewnętrzny i tym rozwalam system.

J – już rozumiem. Ty stoisz na straży granic i integralności osobistej.

Z – wreszcie ktoś gada do rzeczy!

J – Złości, dziękuję ci za wszystkie zaszyfrowane informacje, których wcześniej nie rozumiałam, a które są twoją specjalnością.

Z – w końcu ktoś mnie rozumie, i przestaje złościć się na Złość! To nawet brzmi absurdalnie ” złościć się na Złość”, a spotykam się z tym niemalże na każdym kroku. Proponuję nauczyć się odczytywać informację, które przynoszę indywidualnie i podejmować działania mające na celu zaspokojenie tych kluczowym potrzeb, abym znowu nie musiała działać pierwszoplanowo.

J – nie sądziłam, że to powiem, ale cieszę się że jesteś! Dobrze wiedzieć, że gdy znowu pozwolę sobie wejść na głowę, to staniesz w mojej obronie. Dziękuję, że w razie zawirowań zadbania o własną przestrzeń mogę na ciebie liczyć. Rozumiem, że kluczowe tutaj jest moje zachowanie, a nie innych.

Z – do usług.

Kilka lat temu napisałam taką „rozmowę z złością”. Ten dialog to zaproszenie, by przestać walczyć z własnymi emocjami, a zacząć je rozumieć. Złość bywa najszybszą posłańczynią naszych zaniedbanych potrzeb.

Kiedy pojawia się w twoim ciele, to być może przynosi informacje, których zbyt długo nie chciałaś słyszeć: mówi o zaniedbanych granicach, braku szacunku i o tym, że coś w relacji ze sobą samą lub z innymi wymaga zmiany, więc gdy następnym razem doświadczysz emocji złości, przyjrzyj się informacji, z którą do ciebie przychodzi. Wiedź, że złość nie jest twoim wrogiem, jest strażniczką twojej wewnętrznej przestrzeni.