blog

Pozytywne myślenie vs zdrowe myślenie

Czy masz czasami wrażenie, że choć naprawdę się starasz, choć mówisz do siebie piękne afirmacje i próbujesz myśleć pozytywnie, życie i tak przychodzi i daje ci kopa?


Przez długi czas wierzyłam, że jeśli tylko wystarczająco często będę nakładać na siebie różowe okulary, świat w końcu zacznie wyglądać tak, jak sobie tego życzę. Że jeśli nauczę się widzieć jasne strony, to szarość wokół sama zacznie blednąć. Mówiłam sobie, że powinnam się cieszyć, bo przecież jestem zdrowa, zaradna i nie mam na co narzekać. Jak się zapewne domyślasz, nic takiego się nie wydarzyło.


Chciałam zmiany, a utknęłam w miejscu. Udawałam spokój, kiedy w środku palił się pożar. Wierzyłam, że pozytywne myślenie zmieni mnie i rzeczywistość dookoła, aż przyszedł dzień, w którym zrozumiałam jedno: pozytywne myślenie, to nie to samo, co myślenie zdrowe. Niby podobne, a jednak różnią się diametralnie.

Pozytywne myślenie, to założenie różowych okularów i przekonywanie siebie samej, że jest inaczej niż w rzeczywistości i często bagatelizowanie własnych potrzeb. Pozytywne myślenie sprawia, że patrzysz na siebie przez filtr: „jakoś to będzie”, „trzeba się cieszyć”, „nie przesadzaj, inni mają gorzej”. To podejście czasem daje chwilową ulgę, ale często jednocześnie odbiera ci prawo do tego, by naprawdę poczuć co aktualnie dzieję się dookoła. Zamiast usłyszeć swoje potrzeby, próbujesz je przykryć ładną narracją. A przecież to, co wypierasz, i tak wraca. Zawsze.


Zdrowe myślenie skupia się na stanie faktycznym danej sytuacji. Pozwala zauważyć to, co boli, nazwać to, co trudne, i jednocześnie odnaleźć w sobie siłę, by się tym zaopiekować. Zdrowe myślenie jest jak zdjęcie okularów i spojrzenie prosto w lustro. Bez filtra, bez udawania i bez bagatelizowania. To podejście nie każe ci być silną na siłę, ani nie wymusza uśmiechu. Nie krzyczy: „będzie dobrze”, tylko zadaje pytania:
„Co naprawdę czujesz?”
„Czego potrzebujesz?”
„Co możesz zrobić, żeby sobie pomóc?”


Zdrowe myślenie pozwala zobaczyć, to co boli i nazwać to, co trudne, uznając swoje emocje bez wstydu. I właśnie dlatego staje się drogą do działania, a nie do ucieczki. Bo kiedy zaczynasz widzieć siebie realnie, a nie przez różową mgłę, pojawia się przestrzeń na zmianę, która nie jest wymuszona, ale wynika z troski o siebie. Tu zaczyna się prawdziwa moc. Nie w afirmacjach ani w zaklinaniu rzeczywistości. Tylko w szczerości wobec siebie. W zdrowym myśleniu jest jedna piękna prawda:
Nie musisz udawać, że jest dobrze, żeby zrobić krok w stronę tego, co dobre. Zdrowe myślenie daje ci odwagę, by w końcu zrobić ten krok z miłością, uważnością i czułością wobec siebie.

blog

Serce Potrzeby Przestrzeń

Czasami najważniejsze rzeczy nie zaczynają się głośno, lecz bezszelestnie. Zaczynają się w pragnieniu, które w końcu domaga się zauważenia. W słowie, które wciąż próbujesz wypowiedzieć, choć ono za każdym razem chowa się gdzieś ” między zębami”, z nadzieją, że ktoś wypowie je za ciebie lub domyśli się czego potrzebujesz. Długo tak żyłam… Z sercem pełnym uczuć, niewzruszoną miną, i niewidzialnym napisem na twarzy mówiącym „wszystko w porządku”. Dopiero z czasem zrozumiałam, że cisza, którą nosiłam, nie była spokojem, tylko brakiem przestrzeni i odwagi do zajęcia swojego miejsca w świecie. Dlatego powstaje dziś ten blog i tworzę go z potrzeby swojego serca. Chcę , aby była to przestrzeń, w której i ty będziesz mogła, choć na chwilę odłożyć maski i wrócić do tego, co naprawdę twoje.

Serce.

Bo wszystko zaczyna się od tego, jak się czujesz. Jak oddychasz i jak żyjesz.

Potrzeby.

Bo są fundamentem twojego poczucia bezpieczeństwa, wartości i sensu. I nie muszą być perfekcyjne, wielkie ani spektakularne. Wystarczy, że są twoje.

Przestrzeń.

Bo dopiero w przestrzeni rodzi się prawda, klarowność i odwaga, której nie da się znaleźć w ciągłym zadowalaniu innych. Chcę, aby to miejsce było dla ciebie tym, czym długo brakowało mnie samej: bezpiecznej, czułej przestrzeni w której zamiast ciągle słyszeć „musisz to, czy tamto”, usłyszysz „czego dzisiaj ci potrzeba?”.

Jeśli to czytasz, to znaczy, że w tobie też budzi się ten cichy głos, który chce ci przypomnieć, że : jesteś ważna, a twoje uczucia i potrzeby, są niesamowicie istotne. To jest dla mnie początek czegoś nowego, nie spektakularny i głośny, lecz prawdziwy i całkowicie zgodny ze mną.

Cieszę się, ze jesteś tutaj ze mną. W ciszy, która nareszcie ma przestrzeń, aby stać się głosem 🙂

blog

Pogadanka ze Złością

Pogadanka ze Złością 

Złość – nienawidzę takiego zachowania, nie pozwolę na takie traktowanie. Co to ma być ?!

Ja – ależ purpurowa jesteś, najeżona, kolcami otoczona 

Złości – mam dość tego świata i ludzi roszczących sobie prawo do wszystkiego! Nic od siebie nie dają, tylko wołają o więcej i więcej! Zabiorę im wszystko! Zrobię porządek, wywróce wszystko do góry nogami!

J – czego brakuje?

Z – Szacunku! Wyrozumiałości! Zrozumienia! Krnąbrni egoiści dookoła!

Ja – słyszę cię i widzę droga Złości. Mów.

Z – co tu gadać? Ja nie urządzam pogadanek, ja od razu działam! Dość mam pomijania, lekceważenia, ignorowania. Miarka się przebrała – ruszam do ataku.

J – chcesz powiedzieć, że nie siedzisz w kącie, nie obserwujesz, tylko od razu wybuchasz ?

Z- tak i nie. W kącie i cierpliwości siedzi Irytacja, a gdy sobie nie radzi, wtedy wzywa mnie na pomoc. Wchodzę i od razu sieję spustoszenie krzykiem, awanturą i czym tam jeszcze popadnie.

J – więc Ty i Irytacja współdziałacie?

Z – można tak powiedzieć 

J – jesteście do siebie podobne. Złość i Irytacja wpierają się nawzajem. Obie jesteście nastawione na ten sam cel – na potrzebę szacunku i uznania 

Z – tak, właśnie tak ! Widzisz, gdy twoje potrzeby są ignorowane, wartości lekceważone, a ludzie odwracają się do ciebie plecami za każdym razem, gdy czegoś potrzebujesz – wtedy pojawiam się ja i przechodzę od razu do ataku. Oczywiście po uprzednim sygnale od Irytacji. Uwielbiam etykiety i przerzucanie odpowiedzialności na świat zewnętrzny i tym rozwalam system.

J – już rozumiem. Ty stoisz na straży granic i integralności osobistej.

Z – wreszcie ktoś gada do rzeczy!

J – Złości, dziękuję ci za wszystkie zaszyfrowane informacje, których wcześniej nie rozumiałam, a które są twoją specjalnością.

Z – w końcu ktoś mnie rozumie, i przestaje złościć się na Złość! To nawet brzmi absurdalnie ” złościć się na Złość”, a spotykam się z tym niemalże na każdym kroku. Proponuję nauczyć się odczytywać informację, które przynoszę indywidualnie i podejmować działania mające na celu zaspokojenie tych kluczowym potrzeb, abym znowu nie musiała działać pierwszoplanowo.

J – nie sądziłam, że to powiem, ale cieszę się że jesteś! Dobrze wiedzieć, że gdy znowu pozwolę sobie wejść na głowę, to staniesz w mojej obronie. Dziękuję, że w razie zawirowań zadbania o własną przestrzeń mogę na ciebie liczyć. Rozumiem, że kluczowe tutaj jest moje zachowanie, a nie innych.

Z – do usług.

Kilka lat temu napisałam taką „rozmowę z złością”. Ten dialog to zaproszenie, by przestać walczyć z własnymi emocjami, a zacząć je rozumieć. Złość bywa najszybszą posłańczynią naszych zaniedbanych potrzeb.

Kiedy pojawia się w twoim ciele, to być może przynosi informacje, których zbyt długo nie chciałaś słyszeć: mówi o zaniedbanych granicach, braku szacunku i o tym, że coś w relacji ze sobą samą lub z innymi wymaga zmiany, więc gdy następnym razem doświadczysz emocji złości, przyjrzyj się informacji, z którą do ciebie przychodzi. Wiedź, że złość nie jest twoim wrogiem, jest strażniczką twojej wewnętrznej przestrzeni.