Pytała wiele razy, kim jest.
Odpowiedzi szukała
poza zasięgiem odbiornika pierwotnego.
Dróg wiele przeszła,
do drzwi pukała,
te co się otworzyć nie chciały,
to wyważała.
Szukała, bo gdzieś usłyszała,
że spróbować trzeba wszystkiego,
na drodze samorozpoznania,
zanim odkryje swego życia
prawdziwe powołania.
Błądziła.
Tysiące kilometrów przemierzała,
pytając innych o drogę do życia jakości.
Żebrała.
O miłość, uwagę, zrozumienie
i przychylności losu wypatrywała.
Akceptacji szukała,
przeglądając się w cudzych twarzach.
O pochwały się starała,
bo w nich zobaczyć chciała wartość,
którą sama na dnie swego serca schowała.
Zmęczona ciągłą wędrówką,
przysiadła na skraju skarpy,
co Echo się zwała.
I dopiero wtedy zrozumiała,
że za daleko szukała.
Kategoria: Wiersze
Słowa, które sięgają głębiej niż myśl i poruszają serce.
Serca bicie – ja w zachwycie
Oka mgnienie – witam roztargnienie
Szeptu dźwięk – padam w lęk
Cichy głos – to mój los
Już na wskroś czuję moc
Do życia twórcze działanie
Które już mnie nie łamie
Duszy nie ściska
Nie gniecie serca
Oczy patrzą na
Rzeczywistości obrazy
Szepcząc przy tym
Miłości melodię czystą
Co głos z otchłani zabiera
I okiennice witrażowe otwiera
Wpuszczając nowy ton
Wielobarwności
Przeganiając dobrze znane
odcienie mdłej szarości
Zanurzona Zagubiona
Splątana w błękicie oceanu
Dryfuje
Choć pragnę stopami poczuć grunt
Zanurzona w głębinach
Szukam prawdy
Która jeszcze bezimienna
Choć woła mnie cicho
Horyzont gdzieś
poza zasięgiem wzroku
A jednak cel przyświeca mi jeden
Odnaleźć ciepło
I ogrzać się
W promieniach
Słońca wschodzącego
Dziś wszystko wydaje się
Nieosiągalne
Poza zasięgiem
Jakby świat odsunął się
Ode mnie
A ja jak ten kamyk
Rzucony do wody
Spadam wiruję
Miejsca szukając
W którym znowu poczuję
Przestrzeni serca
znajomy kawałek
Końca Początek
końce i początki
choć wieczności momenty
pozorne ramy i kształty piękne
poszerzają i zachwycają
bezkresność tworzenia
codzienności
lekkiej jak skrzydło muchy
komunikacji
która jak gąbka puszysta
amortyzuje wszystkie kanciaste słowa
wsparcia
co jak anielskie pióro
delikatności uczy
uśmiechu kojącego
który rozproszone myśli
w mig uporządkuje
miłości kojącej
co potrzeby duszy zaspokaja
i pewności
co do słuszności własnej radości
końce i początki neonowym blaskiem świecą
pomiędzy jednym i drugim
nieśmiało zza progu
wychyla się determinacja
zmiany potrzeba
choć tej nikt nie klaszcze
Głośna cisza
Cisza, która przynosi ukojenie,jest niczym latem, noc gwieździsta.
Wpatruję się w nią
i słyszę szept nieśmiały,
lecz krystaliczny taki.
Szept ten,
patrzy i czeka
na moją gotowość
by go usłyszeć…
Zwalniam dotychczasowy rytm
życia w biegu
i patrzę skupiona
w gwiaździste niebo.
Cisza dookoła,
a w sercu ciepło,
które w sekundę
przepełnia mnie całą.
Uwaga.
Obecność.
Przestrzeń.
Obserwacja.
A moje jestestwo w tej chwili,
maleńkie niczym ziarno piasku,
w morzu gwiazd na niebie,
przenika
eter i ziemię.
Patrzę.
Słucham.
Czuję.
Ta cisza mówi do mnie,
dziś
głośniej,
niż
kiedykolwiek.
I choć kocham ją najmocniej
i rozsiadam się wygodnie,
za każdym razem,
gdy przychodzi,
to dziś wiem,
że mam inne zadanie.
Przestaję się w nią zatapiać,
zatracać bez pamięci,
bo od teraz
jestem ciszą,
przy której inni
na chwilę przystają,
by usłyszeć
szept swojej duszy
i poczuć
serca własny rytm.
