Wyciągasz dłonie, próbujesz go zatrzymać, kontrolować, nadać mu kierunek… a on i tak płynie swoją drogą.
Dokładnie tak samo wygląda rzeczywistość, kiedy bardzo zależy Ci na rozwiązaniu trudnej sytuacji, konfliktu albo relacji, w której utknęłaś emocjonalnie.
Utykasz w bezsilności, w rozpaczliwej chęci znalezienia rozwiązania „za wszelką cenę”. Masz poczucie, że jesteś w pułapce własnych myśli, w labiryncie, z którego nie ma wyjścia, a kolejne scenariusze tylko piętrzą się w głowie.
Z poczucia bezradności masz wrażenie, jakbyś waliła głową w mur. A najgorsze jest to, że kiedy w końcu porzucasz temat wykończona, to w ciele nadal zostaje energetyczna blokada, niczym kamień, który niesiesz ze sobą dalej.
Przechodziłam przez to wielokrotnie. I choć dzisiaj już doskonale wiem, jak działa ten mechanizm, zdarza mi się czasem jeszcze zapętlić w swoim labiryncie szukania rozwiązań na już! Wtedy zatrzymuję się i zadaję sobie cztery bardzo ważne pytania:
1. Czy ja mam jakikolwiek realny wpływ na tę sytuację, lub czy zrobiłam coś, za co powinnam przeprosić?
2. Czy nie biorę na siebie odpowiedzialności za emocje, decyzje albo filtry drugiego człowieka?
3. Czy walczę jeszcze o rozwiązanie… czy już tylko boję się puścić kontrolę?
4. Czy to, czego tak kurczowo się trzymam, naprawdę daje mi spokój? Czy to mnie zasila, czy osłabia?

Nie jesteś w stanie wpłynąć na drugiego człowieka, na jego zachowania, programy, lęki czy gotowość. Choćbyś bardzo chciała czegoś lepszego dla tej relacji czy sytuacji, to wiesz przecież, że nie jesteś w stanie przeżyć życia za drugą osobę.
Szarpanie się z tym to właśnie próba złapania wiatru. Im mocniej zaciskasz dłonie, tym bardziej czujesz zmęczenie. Bywa tak, że największym ciężarem nie jest sama sytuacja, lecz nieustanne siłowanie się z rzeczywistością.
Paradoks odpuszczenia
Najlepsze, co możesz zrobić, gdy utkniesz w tym labiryncie to… przestać na chwilę szukać rozwiązania.
Tak, wiem jak to brzmi. 🙂 Zapytasz: „Jak mam przestać szukać, skoro na niczym innym w tym momencie mi nie zależy, jak właśnie na znalezieniu złotego środka?”
Otóż kiedy wreszcie rozluźniasz uścisk i odpuszczasz, paradoksalnie tworzy się przestrzeń, w której rozwiązania naturalnie przychodzą same.
Odpuszczenie to wcale nie rezygnacja i przegrana. To zgoda na to, że nie wszystko jest Twoją odpowiedzialnością, a Ty możesz po prostu przestać walczyć z wiatrem i pozwolić życiu robić swoje 😇
