Jesteś numerem jeden dla innych. Dbasz, wspierasz. Jesteś zawsze w gotowości. Gdy ktoś potrzebuje pomocy, jesteś pierwsza. Cenią Cię, bo przy Tobie robi się lżej, a człowiek czuje się zrozumiany. Przychodzą do Ciebie, gdy w życiu robi się ciężko, choćby na chwilę. I kochasz to💗
Ale kiedy przychodzi czas, żeby poprosić o wsparcie albo pozwolić, by ktoś pomógł Tobie, zastygasz i kurczowo trzymasz się swoich przekonań:
– jeszcze nie czas
– poproszę, gdy będę naprawdę w potrzebie
– nie jest tak źle
Co się tu naprawdę dzieje?
Często to nie skromność, tylko stary schemat, gdy moja wartość, to znak równania z byciem pomocną… Skoro dawanie jest bezpieczne, a branie obce, ciało i umysł bronią Cię przed rolą osoby, która potrzebuje. Tyle że ” poproszę, gdy będę naprawdę w potrzebie” to próg, który ciągle się przesuwa. Przecież zawsze można znaleźć kogoś, komu jest trudniej.
Życie dąży do równowagi.
Wspaniale jest dawać prezenty i równie wspaniale jest je przyjmować. Gdy ktoś Ci pomaga, daje Ci coś jeszcze: poczucie, że jego troska ma znaczenie. Odmawiając pomocy, odbierasz bliskim radość, którą Ty sama czujesz, kiedy pomagasz im.
Zostaje jedno pytanie.
Na ile pozwolisz sobie być w przepływie, w którym dajesz i bierzesz z tą samą swobodą?
A Ty? Co jest Twoim „jeszcze nie czas”?

